Author Archives: Paweł

Wyszukiwarka wyświetla stronę główną zamiast wpisu

Wyszukiwarka wyświetla stronę główną zamiast wpisu. Mam coś takiego na tym blogu. Gdzieś wyczytałem, że to wina tego, iż strona główna bloga ma wyższy Trust Rank niż poszczególne wpisy. To może być przyczyną, że wyszukiwarka Google po wpisaniu np. „dzień z życia blogera” na bodajże szóstej stronie pokazuje stronę główną tego bloga, zamiast konkretnego wpisu. Nie podoba mi się taka sytuacja. Podobno w takim przypadku należy podlinkować wpis i może sytuacja się zmieni za jakiś czas. Takie są niestety uroki założenia bloga na domenie z historią. Zobaczymy czy to przyniesie jakiś skutek. Pewnie trzeba będzie podstronę podlinkować jeszcze z zewnątrz. Tak zrobię, jeśli nic w tym względzie nie zmieni się w ciągu najbliższych dni.
Odsyłam więc do kilku dobrych wpisów jakie na tym blogu popełniłem w ostatnim czasie:
Stawki i zarabianie na youtube
Dzień z życia blogera
O robieniu backupu bloga

Wpisy są tak dobre, że aż mi szkoda, iż nikt nie może ich przeczytać.  Ech ten Trust Rank. Możesz pisać do usranej śmierci, a Twoje wpisy nigdy nie wejdą do pierwszej dziesiątki wyszukiwarki na dane hasło. I jak ktoś ma trafić na Twój blog i go naturalnie podlinkować, gdy nie jest on choćby minimalnie promowany? Wiem, wiem trzeba samemu trochę się do promowania przyłożyć. Zostawiać komentarze na innych blogach oraz forach branżowych i tym podobne działania. Trzeba będzie się za to zabrać w najbliższym czasie. Tylko czy warto? Co jeśli domena jest nielubiana w google? Wszystko te działania i tak będą jak krew w piach.

Wpis znaleziony poprzez frazy:

  • google wyszukiwarka strona główna

Białystok górą!

Kilka dni temu trafiłem na zwiastun krótkometrażowego filmu Kung Fury. Na początek warto rzucić na niego okiem i uchem czy kto co tam ma:

Bardzo miło się to ogląda choć mam wrażenie, że pokazane zostały tu najlepsze sceny, a w wersji kilkudziesięciominutowej może nie wyglądać to tak dobrze. Ale najzabawniejsze co zobaczyłem na oficjalnej stronie filmu to fakt, że Białystok prowadzi w głosowaniu na miasto, w którym ma się odbyć specjalny pokaz filmu. Oczywiście do takiego pokazu dojdzie jedynie pod warunkiem, że twórcy filmu zbiorą 750000 dolarów na swój projekt, a brakuje im jeszcze do tego celu 200000 $. Pewnie się nie uda, ale dobrze jest przekonać się, że Polacy potrafią się tak zorganizować i wyprzedzić o kilka długości np. Kanadyjczyków i Brytyjczyków. Jestem przekonany, że gdyby rządzący tym krajem tylko chcieli to moglibyśmy stać się europejską, a nawet światową potęgą w wielu dziedzinach. Ale wracając do tematu – czyżbyśmy mieli aż taki sentyment do lat osiemdziesiątych? Jeśli o mnie chodzi to jak najbardziej tak, bo w tej dekadzie się urodziłem i dobrym filmem akcji nie pogardzę.

Bialystok górą

Zarabianie na youtube – stawki

Zarabianie na youtube – wyliczenia dotyczące zarobków youtuberów. Od razu zaznaczę, że nie zarobiłem na youtube na razie ani grosza, bo nie mam swojego kanału. (Mam już kanał i zarobiłem już dosłownie parę groszy. I powiem Wam, że z własnej strony za tę samą ilość wyświetleń można zarobić na AdSense kilka złotych, a nie groszy). Ale przejdźmy do sedna – zrobiłem te wyliczenia i publikuję je w tym wpisie, bo chciałem zobaczyć czy w ogóle jest to zabawa opłacalna i czy warto zacząć się bawić kamerą. Na początek dwa zrzuty ekranu z filmików, gdzie mniej znani youtuberzy mówią o swoich zarobkach.

Zarabianie na youtube statystykiOto zarobki pewnego małego youtubera, który na swoim kanale pokazuje jak gra w jakieś gierki albo gada o jakichś pierdołach. Zgodnie z tym co widzimy na zdjęciu powyżej wychodzi, że 10000 wyświetleń to 10 euro, czyli 40 zł, a 100000 wyświetleń to 400 zł. Podejrzanie wygląda wysoki, bo 3% współczynnik klikalności w reklamy. Trochę trudno uwierzyć, że z takiej tematyki da się wyciągnąć taką stawkę, ale powiedzmy, że to możliwe, bo często na youtube widać reklamy gierek. A jeśli ktoś mówi u siebie właśnie o gierkach to i współczynnik klikalności w takie reklamy ma wyższy.

zarabianie-na-youtube-goscia-od-excelaTu z kolei mamy pokazane zarobki innego youtubera, który zajmuje się w swoich filmach tematyką excela. W Google Adwords jest to tematyka z wysoką stawką za kliknięcie, bo ponad 2 zł. Jak widać wychodzi, że za 100000 wyświetleń można zarobić około 330 zł. W to jestem już skłonny uwierzyć, bo tematyka jest wysoko płatna, również na youtubie, jak widać.

Zarabianie na youtube na podstawie kanału AbstrachujeTV

Ponieważ filmy z tego kanału nie dotyczą konkretnego tematu, więc podchodzą pod rozrywkę, czyli należy przyjąć stawkę od 100 zł do 200 zł za 100000 wyświetleń. Przyjmę jednak w moich wyliczeniach, że będzie to 150 zł, bo takie wspomniane sumy widziałem w tym wpisie. Abstrachujetv i ich drugi kanał Abstrachujeplus mają prawie 12 milionów wyświetleń za ostatni miesiąc, czyli przyjmując średnią stawkę w wysokości 150 zł za 100000 wyświetleń zarobili około 18000 złotych. Sumę tę dzielimy na 3, bo Abstrachujów jest trzech, więc wychodzi po 6000 zł na łebka miesięcznie. To powinno Wam uświadomić jak wielką trzeba mieć oglądalność na youtube, aby przyzwoicie zarabiać. Część z tego dochodu oddają na pewno sieci partnerskiej LifeTube, w ramach której działają. Dzięki temu partnerstwu mogą mieć jeszcze dodatkowe profity jak np. pieniądze za lokowanie jakiegoś produktu czy inne akcje promocyjne. Do kwoty ich zarobków należy dodać jeszcze pieniądze za sprzedaż ubrań na ich stronie abstrawear.com. Tutaj jednak nie da się oszacować ile mogą tych rzeczy sprzedawać. Przypuszczam, że też jest to spora sumka skoro zainwestowali we własną stronę, a Cezary Jóźwik (ten najniższy z tria) założył w lipcu 2013 roku działalność gospodarczą, w ramach której sprzedaje te ubranka dla gimbusów.

Jeśli natomiast przyjmiemy, że Panowie dostają 300 zł za 100000 wyświetleń (co wydaje się mało prawdopodobne) to ich zarobki, które przedstawiłem należy pomnożyć razy 2. Będzie to więc 12000 zł na łebka za miesiąc. Nie zapominajmy też, że od tej sumy odprowadza się podatki w wysokości 19%.

Ile zarabiają inni youtuberzy?

Niekryty Krytyk działa w ramach sieci partnerskiej AgoraPro i ma za ostatni miesiąc: 2100000 wyświetleń, czyli przeliczając na pieniądze (150 zł za 100000 wyświetleń) będzie to około 3100 zł. Warto zauważyć, że ma stosunkowo niewiele wyświetleń przy prawie milionie subskrybentów. Formuła jego programu chyba więc się ludziom przejadła.
Adbuster działa w ramach sieci partnerskiej LifeTube i ma za ostatni miesiąc: 2400000 wyświetleń + około 450000 wyświetleń z kanału BycJakJanBlachowicz + 175000 wyświetleń z kanału Tube Raiders co daje razem 3200000 wyświetleń, czyli około 4800 zł. Jego brat prowadzący kanał SciFun ma 1300000 + 175000 z kanału Tube Raiders co daje razem około 1500000 wyświetleń za ostatni miesiąc, czyli mniej więcej 2200 złotych.
RockAlone2K, czyli stary koleś grający w gierki i działający pod skrzydłem AgoraPro ma z kolei 3300000 wyświetleń za ostatnie 30 dni. Tu bezpieczniej jest jednak przyjąć stawkę co najmniej 300 zł za 100000 wyświetleń z powodu tego jaką tematyką się on zajmuje. Wychodzi więc 9900 zł na miesiąc. Znalazłem tutaj informację o stawce jaką podał sam autor omawianego kanału, czyli około 40$ (120 zł) za 100000 wyświetleń. Jeśli wierzyć mu na słowo to w takim razie przez ostatnie 30 dni zarobił około 3900 zł. Możliwe jest również, że trochę mija się z prawdą i ma stawkę wyższą. Zawsze lepiej jest powiedzieć, że zarabia się mniej niż więcej, aby nie powodować u innych zazdrości.
Sa Wardega działa również w ramach sieci LifeTube i ma za ostatnie 30 dni aż 17400000 wyświetleń, więc mógł zgarnąć co najmniej 26000 zł. Pomijam fakt, że on robi filmy pod rynek angielski, więc może mieć stawkę o wiele wyższą za 100000 wyświetleń niż przyjęte 150 zł, bo w reklamy przy jego filmach klikają nie tylko Polacy.
MaturaToBzduraTV ma około 800000 wyświetleń (mimo ponad 200000 subskrybentów) za ostatnie 30 dni, czyli 1200 zł. Podobna sytuacja jest na kanale Cezik (ponad 200000 subskrybentów i tylko około 800000 wyświetleń za ostatni miesiąc). Cezik wrzuca po prostu filmy za rzadko. Wydaje mi się, że publikowanie jednego filmu na 2 tygodnie to absolutne minimum.

Jeśli chodzi o zarabianie na youtube to wyliczenia robiłem przyjmując stawkę 150 zł za 100000 wyświetleń, ale nie jest wykluczone, że stawka jaką udaje im się wyciągać to będzie np. 200 czy 300 zł, a może i więcej. Aby jednak utrzymywać wysoką oglądalność należy ciągle tworzyć nowe filmy. Trzeba podkreślić, że mamy tutaj do czynienia głównie z tematyką rozrywkową, więc stawki za kliknięcia reklam są raczej niskie. Z doświadczenia wiem, że na stronach internetowych o tematyce rozrywkowej możliwe jest uzyskanie spokojnie 100 zł za 100000 wyświetleń przy współczynniku klikalności w wysokości 1%. Czy jest możliwe, że na youtube klikalność jest wyższa? Trudno powiedzieć, ale przypuszczam, że tak. Poza tym oprócz reklam klikalnych, w filmach są także reklamy przed filmem, za które youtuber dostaje pieniądze, jeśli nie zostanie naciśnięty przycisk „pomiń reklamę”. Myślę, że przyjęcie stawki 150 zł, a maksymalnie 300 zł za 100000 wyświetleń filmów tych wielkich youtuberów jest jak najbardziej prawdopodobne.

Dane dotyczące wyświetleń i liczby subskrybentów innych youtuberów można znaleźć tutaj: http://socialblade.com/youtube/

Wpis znaleziony poprzez frazy:

  • zarabianie na youtube
  • zarobki youtuberow
  • ile zarabiają youtuberzy
  • jaka kwota za 100 tys wyswietlen na yt
  • ile youtube płaci za wyświetlenia
  • ile youtube płaci za suby
  • ile sie zarabia na wejscie w youtube
  • ile płaci youtube za 1000 wyświetleń
  • ile placi youtube
  • ile mozna zarobic na you tube i istagramie

Jak zrobić backup bloga?

Jak zrobić backup bloga wordpress? Po co w ogóle robić backupy – można byłoby zapytać. Po to, aby jak coś się spie… zepsuje na blogu lub padnie serwer na hostingu, gdzie go trzymasz, dało się bloga odtworzyć. W przeciwnym wypadku pewnego pięknego dnia możesz zostać uczestnikiem takiej lub podobnej rozmowy:

– Proszę powiedzieć co tutaj się stało?
– No blog pierd… pie… nie będę mówił jak… Tak się wystraszyłem, że hej. Ja mówię: Matko Bosko, mówię, co, co, co to się stanęło?

Skoro czytasz ten wpis to masz świadomość tego, że w dzisiejszych, ciężkich i niepewnych czasach robienie kopii zapasowej to konieczność. Z tymi przymiotnikami w poprzednim zdaniu to oczywiście trochę przesadziłem – czasy są ciężkie dla Ciebie na tyle, na ile uważasz, że są ciężkie. Przechodząc jednak do meritum sprawy tego jak zrobić backup bloga to musisz wiedzieć, że najlepiej jest skopiować sobie bazę danych oraz wszystkie pliki strony. Kopiując tylko bazę danych odtworzysz tylko treść i wszystkie ustawienia, natomiast wrzucone zdjęcia i pliki pójdą w du… w pewne ciemne miejsce lubiane szczególnie przez panów kochających inaczej. Aby do tego nie dopuścić wystarczy zainstalować dwie wtyczki. Jedna z nich jest i tak obowiązkowa na każdym blogu, bo zabezpiecza go przed atakami hakerów i innych typów spod ciemnej gwiazdy. Mówię tu oczywiście o wtyczce o nazwie iThemes Security. Znajdziesz ją tutaj. Ten plugin pozwoli Ci robić okresowy bekap bazy danych, a nawet wysyłać go na dowolną, swoją skrzynkę e-mail. Druga wtyczka, którą polecam to WordPress Backup to Dropbox, dostępna tutaj. Oprócz zainstalowania tej drugiej musisz założyć sobie też konto na dropboxie, gdzie na start masz darmowe 2 GB miejsca na Twoje dane. Zarejestrować się możesz pod tym linkiem. Rejestrując się z mojego linku dodasz do mojego konta 500 MB miejsca, nic samemu na tym nie tracąc. Wszystkich, którzy tak uczynią od razu błogosławię i z góry mówię szczere – Bóg zapłać. 😉 Niech moc będzie z Wami!

Po włączeniu wtyczki WordPress Backup to Dropbox należy zezwolić jej na korzystanie z Twojego konta dropbox. Wystarczy kilka kliknięć. Od tej chwili możesz wykonywać backup Twojego bloga na serwer w chmurze dropboxa. Dodatkowo możesz zainstalować aplikację dropboxa na swoim komputerze i wszystkie pliki jakie będziesz tam trzymać trafią także do folderu na dysku twardym Twojego komputera. Odwrotnie również – wszystkie pliki jakie wrzucisz do tego folderu trafią również na dysk dropboxa.

backup bloga

Tak będą wyglądać zbekapowane pliki bloga na dysku Twojego komputera.

Jak zrobić backup bloga

Dodatkowo w folderze wp-content – plugins – better-wp-security – backups będziesz mieć zapisaną bazę danych bloga.

Skoro już wiesz jak zrobić backup bloga to jeszcze parę motywujących słów. Nie odkładaj zrobienia backupu bloga, aż do momentu, gdy będzie już za późno. Pamiętaj, że na tę czynność musisz znaleźć czas w swoim harmonogramie. Chyba, że nie zależy Ci na tym co do tej pory na swojej stronie opublikowałeś (-aś). Koniec kropka. Do roboty.

Dopisek z kwietnia 2016: obecnie korzystam wtyczki UpdraftPlus Backup and Restoration (również darmowej). Jest trochę wygodniejsza niż WordPress Backup to Dropbox, bo kopiuje pliki pakując je w archiwa, a nie wrzuca luzem pojedynczo na Dropboxa, robi także zrzut bazy danych i umieszcza w tym samym folderze co inne pliki. Minusem jest to, że jeśli masz kilka blogów to wszystkie pliki stron będą w jednym folderze. Po nazwach plików zip można jednak rozpoznać z jakiego blogu one pochodzą.backup bloga wordpress
Jakby komuś było mało to są jeszcze inne wtyczki do backupu bloga, które można wypróbować:
http://wordpress.org/plugins/duplicator/
http://wordpress.org/plugins/backupwordpress/
http://wordpress.org/plugins/backwpup/

Dzień z życia blogera

Dzień z życia blogera.

Uwaga: jako znany bloger lajfstajlowy dopuszczam się w tekście lokowania produktów, za co jestem sowicie wynagradzany przez firmy, o których piszę.

Jest poniedziałek, 16 grudnia 2013 roku. Obudziłem się o 6:47 z pełnym pęcherzem. To efekt wypicia wczoraj wieczorem połówki piwa. Oddawszy mocz obok muszli klozetowej, a dokładniej pierwszy moczu strumień – cóż za ulga – łyknąłem resztkę wczorajszej herbaty i wróciłem do łóżka. Kurka wodna, już nie zasnę – myślę. Włączyłem laptopa, sprawdziłem pocztę. Nic konkretnego, żadnej, nowej propozycji biznesowej, a za to jak zwykle trochę mielonki np. od spamerów oferujących „darmowe” doładowania telefonów. Jest też powiadomienie o dwóch domenach, które dziś wygasły. Już ich nie potrzebuję, niech gasną. Sprzedawca z allegro, do którego napisałem grzecznie, już po raz drugi, kiedy raczy wysłać mi paczkę z przedmiotem kupionym ponad tydzień temu, nadal nie odzywa się. Czyżbym padł ofiarą oszustwa? Uj z tym – to tylko 80 zł w plecy. Wstrzymam się jeszcze z wystawieniem komentarza mało pozytywnego. By dać upust mojemu mizoginizmowi zaznaczę, że sprzedawcą była kobieta. Mówią, że kobieta też człowiek, ale w tym przypadku wcale nie jestem tego pewien. Loguję się na konto AdSense (zawsze robię to rano, bo moje strony po amerykańsku, kanadyjsku i australijsku zarabiają też kiedy śpię, a wyzerowanie licznika zarobków w panelu następuje o godzinie 9:00). No cóż, tylko 70 zł za wczoraj, ale bywa i tak. Zaglądam jeszcze na fejsbuka szukając aktualizacji ze stron, które obserwuję. Schodzi na to co najmniej godzina.
Wstaję około 8:00, nakładam elementy szykownego, codziennego stroju, jak przystało na znanego blogera modowego. Ponownie odwiedzam łazienkę i myję twarz żelem do twarzy nieznanej marki. Schodzę piętro niżej, wypijam szklankę wody z sokiem z cytryny, bo mnie suszy po tej wczorajszej, piwnej libacji. Robię sobie wyszukane śniadanie w postaci zielonej herbaty oraz jajecznicy z chlebem. Wracam do swojego apartamentu z posiłkiem i jem z komputerem stacjonarnym, aby nie jeść samotnie. Na poprawę humoru, bo słońca ni uja dziś uświadczyć, słucham zapętlonego hitu grupy Papa Dance – Pocztówka z wakacji.

Śpiewane słowa nie pasują momentami do ruchu ust wokalisty, bo to wersja koncertowa z podłożoną wersją albumową utworu. Ścieżka dźwiękowa jest też delikatnie przyśpieszona przez co śpiew Grzegorza Wawrzyszaka może trochę przypominać głos Kaczora Donalda.

Jedząc włączam kierki. Wygrywam w 5 rozdaniach (65 do 78, 81, 114). Przeglądam allegro. Znowu mija godzina, a ja nic jeszcze nie zrobiłem. Schodzę znowu piętro niżej i myję naczynia, a następnie udaję się do piwnicy i dorzucam węgla do kotła. Komfort cieplny w pracy przed komputerem jest bardzo istotny.

Wyglądam przez okno, brak słońca, 4 stopnie ciepła, trochę śniegu i lodu na chodniku, mokra szosa, słowem masakra. Poważnie zastanawiam się nad wyjściem na rower i przekręceniu 40 kilometrów moją ulubioną trasą. Nie jeździłem od października, byłoby ciężko, ale te endorfiny podczas wysiłku!
Wracam przed komputer. Zaczynam pisać tę notkę i już od początku widzę, że nie będzie to krótka opowieść. Sprawdzam w google.pl frazę: „dzień z życia blogera” i na pierwszy rzut oka wygląda, że da się wejść do pierwszej dziesiątki mimo, że tam jakieś kominki i faszonelki. Ilość miesięcznych wyszukiwań tej frazy jest jednak znikoma, ale kusi potencjalna obecność w tak prestiżowym gronie blogerów. Jak jednak głosi znane przysłowie – „im wyżej małpa wejdzie na drzewo, tym bardziej widać jej gołą dupę”, więc na wielkim sukcesie mi nie zależy. Myślę o jednym z moich blogów, który w AdSense zarabia skandalicznie mało, bo 2 – 4 zł przy 1000 wyświetleń dziennie. W tematyce finansowej, z takiej ilości wyświetleń można wyciągnąć spokojnie 20 – 40 razy więcej. Znowu otwieram google i szukam odpowiedniego programu partnerskiego dla tej strony. Od razu widzę, że łatwo nie będzie i trzeba byłoby dodatkowo opublikować parę nowych wpisów, aby to jakoś razem zagrało. Zastanawiam się czy nie odłożyć tego na później, choć wiem jak takie odkładanie zwykle się kończy.
Jest godzina 10:12, gdy piszę te słowa. Zdaje się, że stworzenie tego wpisu zajmie cały dzień. W głośnikach nadal brzmi Pocztówka z wakacji, bo zapętliłem ten utwór w foobarze2000 (świetny program do odsłuchiwania muzyki autorstwa Petera Pawlowskiego). Znowu włączam kierki – to jakaś obsesja. Ale skoro prezydęt Komorowski może całe dnie zasuwać w domino oraz jolki i panoramiczne to i ja mogę katować kierki. Znowu wygrałem (25 do 66, 86, 109 w 11 rozdaniach). Przypominam sobie, żeby po posiłku umyć zęby, za co zabieram się bez ociągania. O godzinie 10:42 podejmuję decyzję o wyjściu na rower w trybie natychmiastowym. Bloger może sobie pozwolić na przerwy w robocie kiedy tylko mu się zechce, nawet jeśli tej roboty jeszcze dziś nie zaczął. Przygotowania do wyjazdu zajmują kolejne kilkanaście minut. W końcu wreszcie jestem na trasie. Rezygnuję z ambitnego pomysłu przejechania 40 kilometrów, bo okazuje się, że warunki są, delikatnie mówiąc, dość niesprzyjające. Z roweru wracam przed godziną 12:00. Skończyło się na półgodzinnej jeździe ze spacerową, średnią prędkością 22,4 km/h, mokrymi butami oraz koszulką ze śladem na plecach przypominającym nieświeże majtki z brązową ścieżką po środku.

Po przebraniu się w ciuchy mniej obcisłe znajduję kolejną wymówkę, by nie brać się za „blogowanie”. Postanawiam zrobić porządek w pomieszczeniu, które dziś rano tak zapaskudziłem z powodu sikawki, która tuż po obudzeniu była w stanie lekko wskazującym. Podczas mycia łazienki środkami czystości nieznanych firm, komputer złożony przez znaną firmę mam wyłączony. Uruchamiam za to sprzęt audio, włączam płytę „Symbol and Vision” grupy The Garden of Delight i ustawiam głośność na 3/4 mocy wysłużonego zestawu Hi-Fi znanej, japońskiej marki.

Sprzątanie zajęło dobre 40 minut, więc płytę przesłuchałem w całości. O 13:02 rozpoczynam konsumpcję obiadu (kasza, kotlet i sałatka ogórkowa). Ponownie, aby nie jeść samotnie jem z komputerem, a dokładnie z youtubem. Zaczynam od dennego filmiku promowanego na stronie głównej o tytule: Hit internetu – Dance Master, skąd przechodzę do: Ukryta kamera: Pierdzący gliniarz, a potem oglądam Sexy Bikini Nun. Po rozrywce niskich lotów muszę zapuścić sobie coś z górnej półki:

Włączam znowu kierki. Przegrywam w 12 rozdaniach (105 do 62, 71, 74). Potem znowu youtube. Zeszło mi na tym oglądaniu do 13:39. Wypijam w trakcie zieloną herbatę, potem myję zęby. Około 13:40 sprawdzam konto bankowe, aby zobaczyć czy przyszła wpłata za sprzedany przedmiot z tablicy. Wpłata dotarła, loguję się na tablica.pl i usuwam nieaktualne ogłoszenie, a przy okazji odświeżam kilka innych. Wsiąkłem na chwilę w tablicę przeglądając ogłoszenia nieruchomości. Interesują mnie oferty wynajmu, bo myślę o uskutecznianiu relokacji w przyszłym roku. Znowu włączam zapętloną „Pocztówkę z wakacji”. Ktoś dzwoni na mój telefon, ale rozłącza się, gdy tylko wypowiadam do słuchawki uprzejme „czego”. Numer mi nieznany stacjonarny, warszawski, pewnie pomyłka. Nie jestem blogerem z Warszawy, więc cóż mógłby ode mnie chcieć ktoś ze stolicy?

Wpadam na pomysł stworzenia wpisu na jeden z moich blogów rozrywkowych, który nie zarabia prawie wcale, więc szukam około godziny odpowiedniego materiału. To kolejna wymówka by nie zrobić dziś nic konkretnego i spędzić pół dnia na oglądaniu śmiesznych filmików. Sprawdzam też w międzyczasie ponownie pocztę. Nic nowego. Muszę się powstrzymać, aby dziś więcej na pocztę się nie logować. Schodzę do piwnicy, dorzucam resztkę węgla do pieca i przywożę kolejną taczkę opału. Wracam przed komputer i o 16:59 kończę kolejną partię kierek. Przegrałem w 13 rozdaniach (81 do 65, 91, 101). O 17:40 rozpoczynam picie kolejnej herbaty, tym razem Rooibos. Jest godzina 18:00 i mam za sobą napisane dziś ponad 1000 słów tego wpisu. Do 18:45 poprawiam to co do tej pory napisałem. Czas na kolejną partię kierek. O 18:50 jest już po wszystkim. Wygrana w 10 rozdaniach (52 do 78, 80, 102).

dzień z życia blogera

W tej grze karcianej chodzi o to, aby zebrać jak najmniej punktów, czyli punktowanych kart. Wygrywasz, gdy masz mniejszą liczbę punktów niż pozostali gracze sterowani przez komputer. Gra kończy się, gdy któryś z graczy nazbiera 100 punktów.

O 19:13 zmieniam wreszcie płytę w foobarze. Tym razem cieszyć mnie będą mroczniejsze dźwięki z pierwszego albumu polskiej grupy Ziyo. Kontynuuję dalej pisanie tego posta. Nie zdołam już wybrać programu partnerskiego na wspomniany wcześniej blog. Radę, by to co możesz zrobić dzisiaj, zrób jutro, bardzo łatwo wprowadza się w życie. Przed godziną 20:00 idę przygotować kolację. Kilkanaście minut po 20:00 włączam polski film zatytułowany „Jak to się robi” z Maklakiewiczem i Himilsbachem w rolach głównych. Gapiąc się w 70 calowy ekran spożywam przygotowaną wcześniej kolację (kanapki z serem i dżemem). Dziś oglądam film samotnie, więc piwa nie piję. Około godziny 22:00 seans się kończy. Zasiadam ponownie przed komputerem, by skończyć wpis „Dzień z życia blogera”, który właśnie czytasz i zagrać po raz ostatni dzisiaj w kierki. Wygrana w 12 rozdaniach (55 do 68, 86, 103). Potem prysznic, szczotkowanie zębów i około 23:00 idę spać.

Podsumowanie dnia z życia blogera: grałem 6 razy w kierki wygrywając 4 razy, sprzątnąłem łazienkę, napisałem jeden wpis na 1300 słów, obejrzałem jeden film długometrażowy oraz około 20 filmików na youtube, wypiłem 4 kubki herbaty, 3 szklanki wody z cytryną, zjadłem 3 posiłki, przejechałem 10 kilometrów na rowerze. Jutro też jest dzień. Idziemy wytrwale dalej.

Proszę mi powiedzieć czy Pan lubi zdobywać linki?

Po historii z backlinks.com zacząłem poważnie zastanawiać się czy podobna sytuacja w końcu nie dotknie polskich systemów. Korzystam z prolinka tzn. sprzedaję tam linki (choć jedynie na dwóch stronach) i mam tam również kilka linków kupionych i opłacanych co miesiąc, które pozycjonują kilka moich zarabiających stron. Jest to jednak nie więcej niż 5 linków na jedną domenę. Stron, na których sprzedaję tam linki nie będę oczywiście usuwać, a jedyne co dziś zrobiłem to włączyłem w ustawieniach możliwość zobaczenia adresu serwisu dopiero po kupieniu linka. Słabe zabezpieczenie, ale zawsze coś.

Poniżej prezentuję zapis rozmowy z anonimowym pozycjonerem, który zdecydowanie wie co robi, nie chcąc jednak ujawnić dlaczego robi to co robi, czyli nie kupuje linków.

czy-pan-lubi-kupowac-linki

Proszę mi powiedzieć czy Pan lubi zdobywać linki?
– A czy ja wiem? Nie, nie bardzo, ale jakby się dało… Zależy, to w zależności od tego jest jak…
– A jeżeli już pan zdobywa to najczęściej jakie to linki są?
– Przeważnie… jakieś z tych lepszych stron, z lepszych takich, znanych aktorów…..blogerów znaczy, znaczy blogerów, no nie…
– A ile linków w roku jest Pan w stanie zdobyć?
– No w zależności…. Jak… Zależny czy będę kupował czy sam budował, nie?
– No więc właśnie, najczęściej Pan kupuje czy Pan buduje?
– No średnio. Tak, aby… Kupować to rzadko, budować najpierw prędzej, najwięcej.
– A dlaczego Pan niechętnie kupuje linki?
– A ja wiem?…..Nie, nie, nie, nie powiem panu czego. Nie powiem.
– Dobrze, dziękuję bardzo.
– Dziękuję.

Poniżej ukryta dodatkowa wersja zaczynająca się od zapytania: „Proszę mi powiedzieć czy Pan lubi pozycjonować strony” oraz film będący inspiracją.

Backlinks.com zmiażdżone przez Google!

Backlinks.com to platforma kupna i sprzedaży linków tekstowych. No i dwa dni temu okazało się, że backlinks.com został zmiażdżony przez Google! Powiadomił o tym googlowy tytan intelektu – Matt Cutts za pomocą ćwierknięcia na Twitterze.

matt-cutts-o-backlinkscom

Niedawno oberwała też inna sieć sprzedająca linki – Anglo Rank. Te pojedyncze sukcesy oznaczają tylko tyle, że algorytm wyszukiwarki nie jest w stanie wykryć samodzielnie takich sieci. Takie akcje możliwe są jedynie dzięki działaniom ręcznym googlowego Web Spam Team. To tłitowanie Cuttsa ma pewnie na celu odstraszyć webmasterów od używania PBNów (Private Blog Network, choć tu bardziej pasuje Public Blog Network). Bo jak inaczej interpretować to jego chwalenie się tak mało znaczącym sukcesem, będącym kroplą w morzu potrzeb? Wygląda to jakby super gliniarz składał raport o kradzieży w hipermarkecie na kilka złotych.

Google raczej nie uderza w małe sieci blogów sprzedające linki, tylko w te duże, które zyskały już szeroki rozgłos w świecie seo. Z drugiej strony, małą sieć blogów jest znacznie łatwiej wykryć. Dlatego najlepszym sposobem jest budowa własnego zaplecza i nie udostępnianie go innym osobom.

Wszyscy reklamodawcy uciekają z backlinks.com jak szczury z tonącego okrętu. Obrazuje to poniższy obrazek pokazujący moje zarobki w tym systemie.

zarobki backlinks.com

Pierwszy screen od góry to mniej więcej średnie zarobki z ostatnich miesięcy. Drugi obrazuje sytuację po dodaniu kolejnych podstron przed kilkoma dniami i szybki wzrost zarobków. Trzeci obrazuje sytuację z dzisiaj. Będąc dokładnym to dziś rano zobaczyłem w panelu 5$, a po usunięciu dodanych ostatnio stron, które jeszcze nie dostały klapsa, zostało 3,75$. A te skromne zarobki generują dwie strony, które oberwały i nic mi już po nich.

Już się cieszyłem, już byłem w ogródku, że spokojnie 100$ miesięcznie będzie wpadać bez kiwnięcia palcem, a tu klaps. Cały misterny plan w pizdu.

Strona wyindeksowana, ale PageRank pozostał!

Strona wyindeksowana, ale PageRank pozostał! Taka sytuacja. Więc mam sobie stronę główną pewnego bloga z PageRank 4, a w poszczególnych wpisach (a jest ich raptem nie więcej niż 10 + kilka tagów i kategorii) jest PR od 2 do 3. Fajnie, prawda? Ale niestety mimo zachowania wszelkich środków ostrożności dziś okazało się, że strona jest wyindeksowana w wyszukiwarce Google. Kilka podstron jeszcze pokazuje się w Bing. No cóż, to tylko strona zapleczowa, z której nawet nie linkowałem do swoich innych stron. Była ona podpięta do backlinks.com, a sprzedały się tam ledwie 3 czy 4 linki, a to głównie z powodu niedopasowanej pod reklamodawców tematyki.

Jak dowiedziałem się o tym wyindeksowaniu? Próbując dodać kolejną podstronę do backlinks.com. Jeśli podstrona jest nieobecna w wyszukiwarce Google to otrzymasz odpowiedni komunikat. Myślałem, że to błąd, ale jakie było moje zdziwienie, gdy wpisując komunikat „site:nazwadomeny” okazało się, że strony nie ma. Ten sam komunikat w bing.com zwraca jeszcze kilka podstron.

Jak się okazało dwa dni później – powodem tego stanu rzeczy był ręczny przegląd przez googlową Web Spam Team stron sprzedających linki w platformie backlinks.com. Inna z moich stron zarabiająca ponad 20$ miesięcznie na sprzedaży linków w tej platformie też oberwała klapsa od Google. PageRank został wyzerowany, ale nie zniknęła z indeksu. Po apdejcie PageRanku kilka dni wcześniej dodałem tam też kilka innych stron. Dziś je jednak stamtąd usunąłem. Szkoda by je także wyzerowało skoro mają co najmniej PR2.

Ale wracając do tematu wpisu, czyli „strona wyindeksowana, ale PageRank pozostał” to podobno w przeciągu 30 dni po wyindeksowaniu strony z google, PR również powinien zniknąć, czyli wskazywać PR N/A. Z ciekawości dodałem stronę do narzędzia Google dla webmasterów. Zakładka „działania ręczne” ujawniła prawdę – „czysty spam”!

czysty spam

Co zrobiłem ze stroną po tym jak dowiedziałem się o wyindeksowaniu? Zmieniłem skórkę, wyłączyłem wtyczkę WordPress SEO by Yoast (uruchomioną na blogu kilka tygodni temu), dodałem obok miejsca wyświetlania linków z backlinks.com także kilka linków do znanych wszystkim i zaufanych w oczach google stron oraz opublikowałem nowy wpis. Na stronie wyświetlają się jeszcze linki z systemu, więc nie usuwałem strony z backlinks.com. Oczywiście to nie przywróci jej do indeksu. Gdy przestaną wyświetlać się linki z systemu będzie można spróbować zgłosić ponowne rozpatrzenie strony. Ale zrobię to tylko jeśli do tego czasu nie wywali mi PR. A na koniec trochę pogrzebowej muzyki.